Posty

Wymień baterie w ledach, gwiazdka is coming

Obraz
Pierwsze płatki śniegu nie zdążyły jeszcze spać na ziemię, gdy były już na stories tysięcy osób. Temperatura nie zdążyła spać niżej, niż do minus dwóch, a wkoło już gorąca atmosfera zimy.  Kolejki do wymiany opon. Kolejki po toster w promocji. Kolejki do kolejki, żeby stanąć w kolejce. W tym całym szale, ogólnym rozgardiaszu i szalonej bieganinie za wszystkim , są na świecie ludzie, którzy spokojnie podchodzą do tematu świąt, zimy i w ogóle.  Stare, poczciwe, książkowe mole. Rozkładają powoli koc.  Gniotą go lekko, układają po boku. Tak, żeby nie zasłonić całkiem poszewki w listki. Obok kładą drewnianą deskę. Nie pasuje, leci na bok. Podstawka ala drzewo? Bingo! Kubek z kawą/herbatą. Najlepiej czekolada. Posypana piankami. Kubek wiadomo, że z napisem Baby it's cold outside? (Jak to wzięłaś inny? No idź zmień!). No powycieraj ten blat z czekolady, jak nie idzie przelać bez rozlania. Co to za frajda, nie? Dobra, wracaj na stanowisko....

Jak nie robić reklamy

Obraz
Wiecie, co mnie najbardziej bawi? Bo już nawet nie dziwi czy szokuje, ale po prostu śmieszy? Fakt, że ostatnio wielkie instagramowe Mole tak biadolą, że „ludzie czytają byle co”, że „jak my możemy promować te czytelnictwo i książki, żeby inni lubili” skoro „wszędzie tylko wszystko dla współprac i reklamy gniotów” i ohoho.  Kur-wa.   Skoro większość tych ekspertów twierdzi, że czytanie to przyjemność, to jak można krytykować czyjeś wybory i gusta, skoro dla każdego słowo „przyjemne” znaczy co innego - ktoś lubi orzechy, a ktoś inny je tylko drożdżówki, więc tak samo ktoś będzie czytał z przyjemnością kryminały, a ktoś inny znów tylko np. romanse. Są ludzie, którzy czytają po trochu wszystkiego; super. Są tacy, co z kolei mają określone gusta (ja np. nie czytam horrorów, bo nienawidzę się bać!), i to też jest super.  Dlaczego? Bo to jest TWÓJ CZAS wolny na czytanie i robisz z nim co chcesz. Równie dobrze możesz słuchać wtedy muzyki, oglądać seriale, uprawiać sport...

Jesienna chandra nie ma szans

Obraz
Wieczór. Cisza, ciemność, podłogówka grzeje w stópki, więc te wypasione skarpety w gwiazdki, które dostałaś na Mikołaja rok temu leżą smutne w kącie. Nieśmiało spogląda na Ciebie kieliszek na stoliku, ale wino jeszcze się nie schłodziło. (Znaczy nie odpowiednio. Nie na tyle, żebyś już musiała szukać korkociągu). (I tak nie znajdziesz, a znowu zapomniałaś kupić butelkę z nakrętką, upsi ). Nastrojowo na podłodze koce, wśród których szukasz poduchy, żeby umościć się i odpalić kolejny odcinek o przystojniakach w garniakach. Może prawnicy nie są tacy źli? Ledy dają trochę światła, więc odnajdujesz ikeowską poduchę, którą kupiłaś tylko ze względu na wymiar ( bo wszystkie piękne poszewki będą do niej pasować ). Usadawiasz się więc wygodnie, przykrywasz stópki i... wtedy dzwoni mama pogadać, bo dawno się nie odzywałaś. Po godzinie ploteczek i słuchania narzekań lecisz siku. Wracasz i czujesz burczenie w brzuchu, więc z nadzieją otwierasz lodówkę licząc na to, że jednak ten krasnolud...

Szukasz pomysłu na książkę? Szukaj odbiorców!

Obraz
Czy ty też marzysz o tym, żeby napisać książkę i zostać znanym autorem? Może już zacząłeś, może masz schowaną w szufladzie wersję dla znajomych i rodziny, bo albo nadal boisz się wysłać swoje dzieło dalej, albo poszło już do tylu wydawnictw, że musiałbyś sam otworzyć swoje, żeby książkę przepchnąć. Kolejny bestseller. Kolejki na targach książek. Dziennie setki zdjęć z oznaczeniem twojej osoby i twoim super hitem w tle. Na swetrze, między kawą a kwiatkiem. Przecież wszyscy tego chcemy. Pisać. Pisać, pisać, pisać. Pisać tak, żeby nie robić w życiu już nic innego. Pisać, żeby wszyscy inni kupowali i czekali na więcej. Pisać, żeby ktoś to zekranizował. Tylko kto to do cholery chce czytać?! Ciężko znaleźć dziś odbiorcę. Ludzie dodają coraz więcej zdjęć z górami nieprzeczytanych książek, piszą coraz więcej postów z zapowiedziami, których nawet sami nie kupią, wymyślają kolejne wymówki na to, żeby nie czytać i piszą sobie usprawiedliwienia dlaczego nie mogli. I tak jest ze w s z y s t k...

Zabierz książkę pod koc

Obraz
Chłodniejsze wieczory sprzyjają wylegiwaniu się pod kocem i przekopywaniu stert pudeł z zimowymi rzeczami w pogoni za ciepłymi skarpetami ( jak nie palisz w domu, nie znasz problemu!). Gorąca herbata w kubku, ewentualnie lampka wina i/lub migdały na zagrychę i można się spokojnie delektować lekturą. Jak już ustawisz poduszkę za plecami. I podeprzesz ją drugą poduchą. I dla pewności dodasz jeszcze trzecią. A potem wetkniesz sobie za głowę pluszowego misia. Wygodnie? Super. To teraz już tylko czytan... A, a, a! Jeszcze szybciutkie instastory, bo przecież czytanie bez zdjęcia się nie liczy, nie! To tak jak wyjazd w góry bez zdjęcia widoku, czy impreza bez selfie w lustrze. Nie miało miejsca. No więc szybkie instastory. O, wiadomość. Ok, tylko odpiszę. Ha, ha, niezły ten mem, poszukam w odpowiedzi coś lepszego. Rany, nie wiedziałam, że jest aż tyle teorii na temat czwartej części Avengersów! Dobra, jeszcze tylko jeden filmik z Harrym i Meghan i wracam do rozdziału. Kurde,...

Cześć, z którego jesteś sektora?

Obraz
instagram.com/bookowniczkka Nadszedł ten dzień, Mole! Mamy pierwszą gównoburzę czytelniczą za sobą! Yes! Wszystko się rozchodzi o jakość czytanych pozycji, ktoś powiedział, że książka A jest bee, a książka B jest cacy, no i Ci, co czytają te bee są gorsi, a Ci co te cacy - są super, więc rozpętała się dyskusja. Wszyscy wiemy, że „racja jest jak dupa, każdy ma swoją” , a o gustach się nie dyskutuje. Naturalnie każdy swoje zdanie wyrazić ma prawo i swobodę, że coś mu się nie podoba, że nie porwało, że nie leży, ale : nie oceniajmy w tym kontekście innych, bo od oceniania jest np. skład jury na konkursie tanecznym, nauczyciel matematyki z politowaniem sprawdzający ostatnie klasówki czy sędzia orzekający wynik rozprawy. Więc tyle w temacie dyskusyjnym, wszyscy jesteśmy tak samo super, możemy czytać, co nam się żywnie podoba i przeżywać to po swojemu. Nie każdy robił doktorat z literaturoznawstwa tylko po to, żeby prowadzić bookstagrama i nawracać niskiej jakości czytelników. Pamiętaj...

Tak, skarbie, już kończę!

Obraz
Ach, te czytanie! Błoga chwila relaksu, wyciszenia się i wciągnięcia w świat przedstawiony. Ucieczka od problemów, przyjemność, zabicie czasu. Nie ważne z jakiego powodu sięgasz po książkę, jest to zawsze w efekcie końcowym przyjemność, jest to odpoczynek. Od czego, niby? Od tej góry prania, które właśnie na szybko rozwiesiłaś, żeby nadrobić choć rozdział zanim będziesz musiała lecieć z psem do weterynarza? Czy może od projektu na wczoraj, który kończysz między kolejnymi rozdziałami książki a skręcaniem mebli w salonie, bo obiecałeś? Myślisz, że mole książkowe żywią się tylko zapachem papieru i drukarskiej farby, że nie muszą jeść i zmywać po sobie? Uważasz, że jeśli „ktoś czyta i żyje podwójnie” to ma też podwójną ilość czasu? Książkoholizm to nie super czarodziejska moc, a mole książkowe czasu mają tyle samo, co zwykli Mugole, A JEDNAK: na książkę zawsze wciśnie się gdzieś w ciągu dnia ten kwadrans (albo dwa, w porywach do dwóch godzin. Tak kochanie, oczywiście, że już pędzę z tym...