Posty

Jak tam Twoja kolekcja?

Obraz
Tak, Twoja. Nie udawaj, że nie wiesz o co pytam. Oho, nagle zdziwienie i szok, że co, że ja? Nie uciekaj! Daleko nie dobiegniesz, bo na bank wpadniesz w stos książek przy drzwiach. O ile nie wywiniesz orła w przedpokoju, bo przecież „jutro poukładasz te książki”. Tylko gdzie? Coraz trudniej przedziera Ci się przez mieszkanie do drzwi, za którymi bezlitośnie ponagla Cię dzwonkiem kurier? No zrozum człowieka, ile razy w tygodniu może biegać po schodach i czekać, aż Ty dokończysz układać rękaw swetra do zdjęcia? A może jesteście już na Ty i ma swój komplet kluczy, więc dokłada tylko kolejne paczki z nowościami? Wszystkie do recenzji oczywiście. Nie do czytania, do r e c e n z j i. Ale co z czytaniem? No nic. Głuchy jesteś? R E C E N Z J A. Czy ktoś mówił, że masz czytać? Kogo obchodzi o to, czy przewertujesz te trzysta stron potu, łez i nieprzespanych nocy pisarza/rki, Ty masz napisać recenzję. Rozumiesz, Twoja opinia, profesjonalna zachęta, promocja super czytelniczych przeżyć. Ale że …

Kochanie, poznaj naszą lekturę

Obraz
Zakazy przynoszenia do domu skarbów są powszechne od dawien dawna. Niektórzy rodzice przestrzegali dzieci przed przynoszeniem zwierząt, kochający mężowie tylko kręcą głową na kolejną nową bluzkę swej wybranki, żony na kolejną niezbędną wiertarkę, a każdy mól książkowy, które swoje miejsce Przechowywania Kodeksów dzieli z innym człowiekiem, dobrze zna zakaz pt. Żadnych Nowych Książek! Wszyscy oczywiście wiemy, że równie dobrze można „zakazywać” psu szczekania, a nowe książki i tak dostają się (nie wiedzieć jak i kiedy!) na nasze pękające w szwach półki. Co jednak czuje ten szczęśliwiec, który nieszczęśliwie związał się z zapalonym Molem książkowym i znosi te czytelnicze pasje?

Przypuśćmy, że wstaje on/a rano, jak każdy dorosły człowiek rzuca budzikiem o ścianę, i wyciąga z bólem nogi spod kołdry, szukając na podłodze kapci. Z kołdry zsunęła się książka zaczęta przez Mola poprzedniego wieczoru i okruchy z biszkoptów, towarzyszące lekturze, a na dywanie zamiast kapci leżą porozrzucane z…

Introwertyk z niską samooceną

Obraz
Jedno z nielicznych określeń dotyczących osoby, która uwielbia czytać i po książkę sięga częściej niż ten biedny statystyczny Polak, który dalej kocha tylko Sienkiewicza* (jak tu się dziwić, że nie czyta biedak nic innego? <żarcik, choć trochę też nie>).  Większość osób, które znam z ich zamiłowania do książek, nie są ani introwertykami, ani nie mają niskiej samooceny. Wprost przeciwnie, mole książkowe to otwarte osoby, które sa często mega pozytywne nastawione do życia i uwielbiają gadać, a potrafią mówić (zwłaszcza o dobrych!) lekturowych doznaniach szybciej, niż Quicksilver ratować przyjaciół z opresji. Nie samymi książkami człowiek żyje, powiesz? Cóż, na inne tematy też porozmawiasz z tymi Jeszcze Tylko Rozdział istotami i uwierz mi, że wrażenie szarych myszek schowanych za kodeksem czy czytnikiem, wyleci Ci z głowy szybciej niż wzory skróconego mnożenia po maturze.

Zastanawiam się czasem z czego wynika taki stereotyp i spojrzenie na lubiących ciszę, spokój ludzi, którzy wo…

Kim jesteś, odkąd zbierasz?

Obraz
Pamiętasz swoją pierwszą książeczkę? Grube karty historii Bolka i Lolka, którzy przeżywali swe kolejne przygody. Potem książka z biblioteki szkolnej o doktorze, który rozmawiał ze zwierzętami i wyruszał we wspaniałe podróże. W sanatorium mama kupiła mi książkę o dziewczynce, która miała dziwne imię Pollyanna, po mamie i cioci, a grała w grę, że w każdej (dosłownie KAŻDEJ) sytuacji widziała pozytywne strony. Następnym krokiem w stronę czytelnictwa były przygody młodego czarodzieja, słynnego na cały świat Harrego (nie royalsa, ale też rodzina spoko), który był pierwszą grubszą pozycją w mojej karierze. W gimnazjum panie bibliotekarki rozkochały mnie w książkach Musierowicz, które dziś czytane są z sentymentu i nie zadowalają współczesnych odbiorów. Dla mnie jednak  to zawsze będą pełne ciepła, dobroci i empatii książki, które rozczulały mnie nie raz dla łez (skrzętnie ukrywanych!). A potem zaczęło się liceum, fantastyka z krwią i mordem w tle, na czele której stał (i stoi twardo!) Bren…

Czy masz już doktorat z literatury?

Obraz
Jak dobrze wiecie, nie może być w życiu łatwo. Czytanie książek to też nie jest, wbrew pozorom, łatwa sprawa, bo jeśli nie jesteście szarymi molikami czytającymi pod kocykiem swe ulubione lektury, a chcecie być (albo: uważacie się za takich!) poważnymi, szanowanymi instagramowiczami z dyplomem literackich piór znawstwa – to przygotujcie się na kawał ciężkiego chleba. Czeka Was nie tylko trudna szkoła jazdy z fotografii i odpowiedniego ujęcia książki, ale też nauka pisania odpowiednich, rzeczowych, poprawnych na poziomie pracy doktoranckiej, recenzji! RECENZJI, kochani, tak właśnie! Bo wszyscy wiemy, że dla kogoś, kto nie lubi książek, to właśnie taki kawał ciężkiej recencji będzie świetną zachętą do sięgnięcia po książkę, a Ci co lubią czytać, to mają mase czasu i książki leżą na regale tylko dlatego, że oni namiętnie nadrabiają recenzenckie elaboraty.  Jest to chyba oczywiste, że taki nielubiący czytać osobnik, który trafi przypadkowo na nasze piękne zdjęcie z tomiskiem w tle, będzi…

Zabierz książkę na spacer

Obraz
Wysokie temperatury kuszą nas, moli książkowych, do opuszczenia swych kryjówek przed światem i wystawienia nosa zza drukowanych stronic/ekranu kindle'a, ku promieniom słońca. A takiego wała! Nie zostawiajmy książek samych pod naszą nieobecność! Książka też czuje. Też jej gorąco i może chciałaby zobaczyć jak kwitną pąki kwiatów, usłyszeć jak szumią brzozy, bzyczą owady i drą się małe dzieci na placu zabaw. Weź je więc pod pachę (książki, nie dzieci), i zabierz ze sobą nad stawy, gdzie jedynymi krzykaczami będą kaczki, które zaraz ktoś będzie uciszał suchym chlebem, a z odrobiną szczęścia znajdziesz jakąś wolną ławkę w cieniu. (Dobra, spakuj też koc, bo wiadomo, że ławki okupowane są z rana przez emerytów, którzy nie mogą spać, a popołudniu przez matki z dziećmi przeganiane przez emerytów, którzy rano siedzieli w kolejce u lekarza).

Jeszcze nie chce Ci się ruszyć z kanapy? Rany, pomyśl sobie, że trochę się opalisz, czy coś. Jeśli nie jesteś zwolennikiem słońca, to klapnij sobie pod…

"Smocze kły" Michael'a Crichtona

Obraz
Dinozaury. Stworzenia, które kiedyś stąpały po tym świecie, rządziły nim i wymarły. Jak ogromne były? Czy były inteligentne? Dlaczego wyginęły?*. Mimo ich zniknięcia z powierzchni ziemi, zostawiły w niej po sobie swoje szczątki. Niezwykle cenne. Szalenie ważne. Stanowiące zjawiskowe odkrycia naukowe, pozwalające nam, maluczkim, przybliżyć historię i odkryć tajemnice tych niezwykłych istnień. K o ś c i. O te kości rywalizowało wielu uczonych. Jednym z nich był profesor Marsh. Oraz jego rywal, profesor Cope. Dwa całkowicie odmienne charaktery. Dwóch totalnie nieznoszących się nawzajem ludzi. Mają jednak jeden cel. Obaj ruszają z ekspedycją. Obaj chcą odnaleźć kości. Zupełnie przypadkowo w wir ekspedycji daje się wciągnąć młody William Johnson. Musi on dołączyć do wyprawy Marsha, aby wygrać zakład i ostatecznie dołącza do ekipy jako fotograf. Z początku nie do końca zdaje sobie sprawę jakiego wyzwania się podjął... Droga bynajmniej nie jest usłana różami, a kolejne przeszkody potęgują j…