Posty

Wyświetlam posty z etykietą blog

Piątunio z przygodą

Obraz
instagram.com/bookowniczkka W piątek, gdy wybija ostatnia minuta twej zmiany, lecisz zrzucić roboczy strój i biegniesz do auta cieszyć się weekendem. Postanawiasz sobie nie przespać tego dnia, a ponieważ w aplikacji dziś masz odpoczynek dla mięśni od ćwiczeń, wsiadasz na rower, idziesz na spacer z psem, rozwieszasz pranie i robisz porządki (w sumie spalasz więcej, niż podczas ćwiczeń, yeah!) . Przychodzi wieczór, myślisz co dobrego sobie zjeść, i oczywistym wyborem jest: pizza. Rodzeństwo tłumaczyło jak wyrobić ciasto, wszystko idzie elegancko, lekko i przyjemnie, pieczareczki już się przysmażyły, ser starty, kukurydza naszykowana, jeszcze tylko przyprawy, ciasto wyrośnięte, hop na blachę i do piekarnika. I wtedy właśnie on postanawia się zepsuć. Piekarnik. Działający bez zarzutu dwadzieścia cztery na dobę, siedem dni w tygodniu, tylko nie wtedy, kiedy po wielu latach od ostatniej porażki z ciastem drożdżowym na pizzę, które nie wyrosło i musiałam szybko jechać do marketu po g...

Po prostu delektuj się chwilą

Obraz
Przychodzi ten czas, w którym musisz powiedzieć sobie: dość. Wolny dzień, w którym postanawiasz sobie: reset. Rzucasz wszystko, nie robisz planów, nie nastawiasz budzika, stop! Ty dziś odpoczywasz! Oczywiście o ile nie obudzą cię hałasy z zewnątrz, mknące po progach tiry, piaskarki. Może jeszcze uda ci się przewrócić na drugi bok, zamknąć oczy i złapać sen... o ile nie zapomnisz dzień wcześniej wyłączyć tego cholernego budzika. Dobra, olać spanie, sen jest dla słabych, szkoda dnia! Wyskocz z łóżka, wmów sobie super spanko, żeby zadziałać na psychikę i uśmiechnij się do swego odbicia w lustrze. Do tego rozczochranego potworka, z odbitą na policzku poduszką i w wytartych spodenkach.  Przecierasz leniwie oczy (ludzie, ja mam tam piasek czy kamienie?!), idziesz włączyć wodę w czajniku i otwierasz szafkę po puszkę, bo mogę wszystko, ale najpierw kawa! Może trochę poćwiczę? Jakieś przysiady, albo chociaż skłony... oho! to nie był dobry pomysł zginać się w kuchni. Masujesz g...

Jak nie robić reklamy

Obraz
Wiecie, co mnie najbardziej bawi? Bo już nawet nie dziwi czy szokuje, ale po prostu śmieszy? Fakt, że ostatnio wielkie instagramowe Mole tak biadolą, że „ludzie czytają byle co”, że „jak my możemy promować te czytelnictwo i książki, żeby inni lubili” skoro „wszędzie tylko wszystko dla współprac i reklamy gniotów” i ohoho.  Kur-wa.   Skoro większość tych ekspertów twierdzi, że czytanie to przyjemność, to jak można krytykować czyjeś wybory i gusta, skoro dla każdego słowo „przyjemne” znaczy co innego - ktoś lubi orzechy, a ktoś inny je tylko drożdżówki, więc tak samo ktoś będzie czytał z przyjemnością kryminały, a ktoś inny znów tylko np. romanse. Są ludzie, którzy czytają po trochu wszystkiego; super. Są tacy, co z kolei mają określone gusta (ja np. nie czytam horrorów, bo nienawidzę się bać!), i to też jest super.  Dlaczego? Bo to jest TWÓJ CZAS wolny na czytanie i robisz z nim co chcesz. Równie dobrze możesz słuchać wtedy muzyki, oglądać seriale, uprawiać sport...

Jesienna chandra nie ma szans

Obraz
Wieczór. Cisza, ciemność, podłogówka grzeje w stópki, więc te wypasione skarpety w gwiazdki, które dostałaś na Mikołaja rok temu leżą smutne w kącie. Nieśmiało spogląda na Ciebie kieliszek na stoliku, ale wino jeszcze się nie schłodziło. (Znaczy nie odpowiednio. Nie na tyle, żebyś już musiała szukać korkociągu). (I tak nie znajdziesz, a znowu zapomniałaś kupić butelkę z nakrętką, upsi ). Nastrojowo na podłodze koce, wśród których szukasz poduchy, żeby umościć się i odpalić kolejny odcinek o przystojniakach w garniakach. Może prawnicy nie są tacy źli? Ledy dają trochę światła, więc odnajdujesz ikeowską poduchę, którą kupiłaś tylko ze względu na wymiar ( bo wszystkie piękne poszewki będą do niej pasować ). Usadawiasz się więc wygodnie, przykrywasz stópki i... wtedy dzwoni mama pogadać, bo dawno się nie odzywałaś. Po godzinie ploteczek i słuchania narzekań lecisz siku. Wracasz i czujesz burczenie w brzuchu, więc z nadzieją otwierasz lodówkę licząc na to, że jednak ten krasnolud...

Szukasz pomysłu na książkę? Szukaj odbiorców!

Obraz
Czy ty też marzysz o tym, żeby napisać książkę i zostać znanym autorem? Może już zacząłeś, może masz schowaną w szufladzie wersję dla znajomych i rodziny, bo albo nadal boisz się wysłać swoje dzieło dalej, albo poszło już do tylu wydawnictw, że musiałbyś sam otworzyć swoje, żeby książkę przepchnąć. Kolejny bestseller. Kolejki na targach książek. Dziennie setki zdjęć z oznaczeniem twojej osoby i twoim super hitem w tle. Na swetrze, między kawą a kwiatkiem. Przecież wszyscy tego chcemy. Pisać. Pisać, pisać, pisać. Pisać tak, żeby nie robić w życiu już nic innego. Pisać, żeby wszyscy inni kupowali i czekali na więcej. Pisać, żeby ktoś to zekranizował. Tylko kto to do cholery chce czytać?! Ciężko znaleźć dziś odbiorcę. Ludzie dodają coraz więcej zdjęć z górami nieprzeczytanych książek, piszą coraz więcej postów z zapowiedziami, których nawet sami nie kupią, wymyślają kolejne wymówki na to, żeby nie czytać i piszą sobie usprawiedliwienia dlaczego nie mogli. I tak jest ze w s z y s t k...

Ile pamiętasz wzorów z matmy?

Obraz
Książkowi pożeracze, znawcy, opiniotwórcy i... matematycy. Prowadzenie konta na insta, jeśli chcesz zrobić biznes, to nie jest lekka sprawa. Nie każdy ma ten dar bycia tak ciekawą personą, która przyciągnie (do siebie) i pociągnie (za sobą) grupę zainteresowanych odbiorców. Czasami trzeba kombinować, szukać, inwestować w reklamy i konkursy, przestrzegać algorytmów i pilnować statystki. Tylko, że... po co? Być znanym, żeby być znanym to dla mnie nigdy nie było zrozumiałe. Celebryta-mól książkowy? To chyba nie idzie w parze, jeśli kultywujesz spokojną lekturę i promujesz kubek herbaty w parze z kocem. Opcjonalnie nagrywasz na story ciekawe treści, bo przecież chcesz promować c z y t e l n i c t w o. Chcesz pokazać jaka to książka nie jest super hiper. Dookoła niej przypadkiem są na zdjęciu gadżety sponsorów. Przypadkowo oznaczyłeś masę osób mniej lub bardziej związanych z tematem, bo nuż widelec coś się trafi. Oczywiście na tapecie pozostaje czytanie. Na które nie masz czasu bo robis...

„MACBETH” Jo Nesbø

Obraz
Mimo słonecznej pogody za oknem - ja zapuściłam się w mrok. Mroczne dusze ludzi żyjących w mieście, w którym nie działa już nawet kolej, i których przyciągają tylko działające kasyna. Po drodze mijają handlarzy wywarem, który przez nos i żyły opanowuje ich umysły. Umysły żądne władzy, zysku, zemsty. Na scenę wchodzi „Macbeth”. Nigdy nie walczący o wyższe stopnie kariery wchodzi na nową ścieżkę swego życia. Jaki kierunek obierze? ♥️♠️  Projekt „Szekspir”, w którym udział brał m.in. Jo Nesbø, miał na celu przeniesienie wybranych dzieł szekspirowskich na karty współczesnej powieści. Bardzo się cieszę, że „Makbet” trafił się właśnie w ręce (pod pióro?) słynnego z Harrego Hole’a pisarza, bo akurat postać żądnego władzy Makbeta bardzo mi się podobała. Ta historia i tragizm postaci były jedną z lepszych i ciekawszych lektur szkolnych. W powieści skandynawskiego mistrza pióra postacie są równie ciekawe, a ich losy tragiczne, jak również samo miejsce akcji jest tak przykre i znis...