poniedziałek, 26 września 2016

Anders morderca & Jedwabnik & Kasacja

Zniknęłam ostatnio na dość długi czas, ale nie próżnowałam i wracam do Was z mega pozytywną relacją trzech całkiem innych gatunkowo powieści, które jednak łączy jedno: warto po nie sięgnąć. 

Na wstępie: Anders morderca i przyjaciele oraz kilkoro wiernych nieprzyjaciół Jonassa Jonassona, czyli mistrza tytułów. Ciekawe jak nazwie kolejną książkę? Jak długi nie byłby tytuł, powieść nie odbiega od poziomu autora, do którego przyzwyczaił nas w swych dwóch poprzednich książkach. Wartka i dynamiczna akcja, niecodzienne i niemożliwe wręcz do pomyślenia ludzkie koleje losu okraszone humorem, ukazujące różne ludzkie twarze i historie. Ta historia jest naprawdę... niezwykła. Były morderca alkoholik melduje się w hotelu, w którym pracuje nasz główny bohater, biedny recepcjonista Per, który (Per, nie Anders Morderca) natrafia na rzucającą swe powołanie pastor Johannę. Co wyniknie ze spotkania takiego trio? Wyśmienita powieść, która potrafi zaskoczyć w najmniej odpowiednim momencie. Sprawdźcie sami!


Drugą z kolei pozycją godną polecenia jest Jedwabnik autorstwa J.K.Rowling, piszącej kryminały pod pseudonimem Robert Galbraith, czyli druga część serii z Cormoranem Strike'm. Muszę przyznać, że Jedwabnik jest jeszcze lepszy niż Wołanie kukułki i wciąga jeszcze bardziej. Z pozoru błahe zniknięcie specyficznego pisarza Owena okazuje się brutalnym morderstwem, za którym stoi niebezpieczny człowiek gotów uderzyć ponownie... I tym razem nasz detektyw, z niemałą pomocą Robin, swej sekretarki-asystentki, stawia czoła nie tylko wrogo nastawionej stołecznej policji i szukającym rozgłosu mediom, ale przede wszystkim elicie londyńskich pisarzy i ich historiom. Moim zdaniem Rowling świetnie odnalazła się w kryminalno-detektywistycznych powieściach; jako dzieciak czytałam jej Harrego, teraz śledzę losy Cormorana, to ciekawe jakie jej książki przyjdzie czytać mi na starość?;-)



I wreszcie, last but not least, powieść, którą czytał już chyba każdy, autor, którego już każdy chyba zna (i uwielbia), książka, której byłam niezmiernie ciekawa... Kasacja Remigiusza Mroza. Sięgnęłam wreszcie po pierwszą część z Chyłką i Oryńskim i muszę powiedzieć, że to jeden z lepszych duetów, o jakich czytałam w ostatnim czasie. Sam thriller jaki zgotował nam autor jest tak niezwykle wciągający, że jak zaczęłam czytać w sobotę rano, to skończyłam wieczorem nie wierząc, że to już... Śledzimy tu losy naszych bohaterów, którzy usiłują wyciągnąć z więzienia oskarżonego o morderstwo Piotra. Problem polega jednak na tym, że podejrzany nie chce się bronić. Nie chce, albo... nie może? Nad tokiem sprawy czuwa przełożony dwójki prawników, który dostał wyraźne polecenia od ojca skazanego. Czy jednak ktoś jeszcze miesza się w sprawę Piotra?  Muszę tu dodać, że zakończenie było tak niezwykle niespodziewane, że ostatni raz to chyba tylko Nesbo utarł mi tak nosa. Jestem pod nie małym wrażeniem tej książki. Była to naprawdę przyjemna lektura i przede wszystkim świetna powieść, którą polecam każdemu, kto jeszcze nie miał jej w ręce... Chyba, że jestem ostatnia, która tak długo zwlekała? 




Na dziś to tyle, do zobaczenia następnym razem! Sięgam dalej po Żniwa zła, w międzyczasie zaczęłam Wichrowe wzgórza (bez większych rewelacji...), a potem sama nie wiem za co się brać i co nadrabiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz