sobota, 10 września 2016

"Ostatnia misja majora Pettigrew" Helen Simonson

Źródło: lubimyczytac.pl
Jeśli szukasz spokojnej powieści to nie czytaj dalej tego posta. Nie ma tu mowy o spokojnej lekturze! Od pierwszych stron akcja dosłownie gna, tak dynamiczny początek pamiętam chyba tylko u Stulatka, i początkowo Ostatnia misja... mocno mi się z nim kojarzyła. Tym bardziej ochoczo wzięłam się za czytanie i (z małymi przerwami) przeszłam gładko przez tą pełną uroku, śmiechu i odrobiny smutku, historię. Ale po kolei.

Ostatnia misja majora Pettigrew to historia emerytowanego majora Ernesta, którego poznajemy w pewien nietypowy poranek. Towarzyszymy mu w jego, dość barwnym, życiu codziennym. Jeśli komuś wydaje się, że życie na emeryturze może być nudne - nic bardziej mylnego! Helen Simonson udowadnia, że w każdym wieku może dopaść nas przygoda, że zawsze jest czas na uczucie i że nasze, z pozoru szare, codzienne życie potrafi nas nieźle zaskoczyć. 

Generalnie nie jestem fanką obyczajówek, ale czasem trafiam na taką powieść jak Ostatnia misja... i wtedy myślę sobie whaaaat?!, to jednak może być dobre!  Autorka ma świetny styl, taki lekki, przyjemny i wciągający. Autorka nie przynudza w opisach, dialogi są świetne, a bohaterowie niebanalni. Nie wiem czego mogłabym chcieć więcej od książki, ciężko mi wymyślić cokolwiek nawet na siłę, po prostu Ostatnia misja... jest świetna i polecam każdemu, żeby się o tym przekonał!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz