wtorek, 5 lipca 2016

"Krocząc w ciemności" - Leonie Swann

Coldlily
Tak trochę na fali zachwytu owcami sięgnęłam po najnowszą książkę Leonie Swann, czyli baśniową powieść pełną niezwykłych fantastycznych stworzeń, zwykłych równie fantastycznych ludzi, niespodziewanych zwrotów akcji i bez ani jednej owcy. Za to z grupą pcheł. Cyrkowych pcheł, których dyrektor pewnego zwykłego dnia wplątuje się w niezwykłe wydarzenia. Ma jeden cel: znaleźć i uwolnić rusałkę. Ot, co!

Powiem szczerze, że początek powieści był dla mnie tak samo mglisty jak dla Juliusa ów sądny dzień kąpieli w rzece. Z każdym kolejnym rozdziałem przybywało bohaterów, mniej lub bardziej cudownych postaci, przybywało wskazówek, ale też pytań. Na szczęście akcja też stopniowo rozkręcała się aż do punktu kulminacyjnego i zaskakująco wyczekiwanego zakończenia. W całej tej historii towarzyszymy kilku bohaterom, choć zasadniczo patrzymy na wydarzenia oczami dwóch głównych postaci, co daje nam ciekawą perspektywę, bo skacząc tak z jednego pana na drugiego jesteśmy cały czas na bieżąco i ostatecznie to my wiemy najwięcej. Do ostatniej strony jednak nie wiedziałam jak to wszystko się potoczy i zakończy, ale muszę powiedzieć, że jestem bardzo usatysfakcjonowana jak autorka wyszła z tej powieści z gracją.

Gdyby nie wcześniejsze historie z owcami pewnie nie sięgnęłabym po tę powieść i wiele bym straciła. Przekonajcie się na własnej skórze jak bardzo Londyn może Was jeszcze zaskoczyć, ile pcheł mieści się na tej główce od szpilki i czy literatura współczesna mimo wszystko jest jeszcze pociągająca. To swoją drogą ciekawe, że jak już nie bardzo wiadomo do jakiego gatunku przypisać książkę to idzie do kategorii literatury współczesnej albo młodzieżowej albo jak jest bardziej ckliwa to do kobiecej. Zastanawiałam się do czego ja bym ją zaliczyła i w sumie nie wiem gdzie taka fantastyczno-detektywistyczno-baśniowo-psychologiczna powieść najlepiej się nadaje? Na pewno nadaje się do czytania, na wakacje to już w ogóle, tyle wiem i tyle mam tu do powiedzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz