poniedziałek, 29 lutego 2016

"Zwierciadło pęka w odłamków stos" Agaty Christie

Kiedy skończyłam swą przygodę z detektywem Poirot wiedziałam, że po serię z Panną Marple również sięgnę. Po odczekaniu literackiej żałoby za belgijskim geniuszem sięgnęłam w końcu, na chybił trafił oczywiście, po pierwszą powieść z udziałem starszej bystrej Pani - padło na Zwierciadło pęka w odłamków stos. Kierując się jedynie opisem na okładce i akuratnie małym wyborem na półce, skusiłam się na sprawę tajemniczego morderstwa w samym środku przyjęcia słynnej filmowej gwiazdy... 

 

Tradycyjnie w książkach Agaty Christie obok rozwiązywania zagadki odnajdziemy subtelny, angielski humor i poznamy trochę bliżej zwyczaje i przyzwyczajenia Anglików. Ciekawie skonstruowana historia, zbrodnia na oczach gości, a jednak niezauważona, a sprawcę mamy niemalże jak na tacy, a jednak do ostatniej strony czytałam w niepewności... Jak zawsze najmniej podejrzana osoba i najbardziej podejrzana osoba są tymi, na których liczyłam, ale do końca nie byłam pewna kto. Jak zawsze - kiepski byłby ze mnie detektyw. ;-) Może dlatego tak lubię czytać te powieści, zawsze podziwiam spryt i logiczne myślenie śledczych.

PS: Akurat po rozdaniu Oscarów udało mi się wstrzelić z recenzją powieści, w której jedną z głównych postaci jest filmowa gwiazda!
PS2: Kto kibicował Leo? :-)

4 komentarze:

  1. Uwielbiam i Poirota, i Pannę Marple :) Aż mi szkoda, że tę książkę już czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poirot jest jednym z moich ulubionych bohaterów, a do panny Marple nadal się przekonuję. Myślę, że tę pozycję przeczytam z przyjemnością. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też się przekonuję powoli :)

      Usuń