czwartek, 3 grudnia 2015

"Klin" (klinem!) Chmielewskiej


Joanna daremnie próbuje wybić sobie z głowy swój obiekt westchnień. Do telefonicznej rozmowy z przyjaciółką podłącza się tajemniczy nieznajomy proponujący pomoc w tejże sprawie. Klin klinem? Czy można zapomnieć o jednym mężczyźnie poznając innego? Nasza bohaterka nie boi się absolutnie niczego i jest gotowa na wszystko, tylko... dokąd ją to zaprowadzi i jakie po drodze czekają na nią przygody? Chmielewskiej sposób na śmiech: narzędzie do pisania i wyobraźnia, którą autorka posiada niesamowicie rozbudowaną. Dzięki temu właśnie jej książki są tak cudownie niepowtarzalne, a w połączeniu z poczuciem humoru autorki tworzą mieszankę idealną.

Z tą naszą polską Królową Kryminału to jest tak, że jak się zacznie to ma się ochotę na więcej. Obecnie poluję na Dzikie białko, czyli dalszą część przygód w.w. Lesia i jego ekipy, a potem to już chyba co popadnie... Po cichu podejrzewam, że dałam się wciągnąć kolejnemu pisarzowi w jego twórczość. Cóż, obym się nie zawiodła, a Wam polecam również sięgnąć i przekonać się na własnej skórze, że nasze polskie kryminały też mają się dobrze! Przy tej okazji zapraszam fanów tego gatunku do wzięcia udziału w wydarzeniu Przeczytam polski kryminał w 2016.

3 komentarze:

  1. Dawno nie czytałam Chmielewskiej, a zgadzam się w 100%, że wyobraźnia autorki i budowa przezabawnych sytuacji, jest naprawdę na wysokim poziomie. Uwielbiam prozę autorki więc "Klin" muszę też niedługo przeczytać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero zaczynam autorkę poznawać i już sięgnęłam po kolejną jej książkę:)

      Usuń
    2. Nie dziwię się, książki wciągają :)

      Usuń