wtorek, 20 października 2015

"Zabójczy wirus" Alex Kava


Historia zaczyna się dość stereotypowo bo do agencji FBI przychodzi paczka pączków. Niczego nieświadomy szef agencji i agentka O'Dell biorą się za pałaszowanie smakołyków, kiedy nagle pod ciachami dostrzegają kopertę... W anonimowym liście zostają zaproszeni do domu, w którym ma nastąpić atak. Z całą brygadą ruszają do akcji, w której spodziewają się wybuchu bomby (i chyba wszystkiego innego), a drzwi otwiera im dziewczynka, której mama źle się czuje... i wykrwawia się w sypialni. Obrzygani agenci trafiają do kwarantanny i zmagając się z własnymi słabościami usiłują schwytać zabójcę, który wciąż zaraża...

Muszę powiedzieć, że od samego początku podobała mi się ta książka. Sam pomysł na historię, wykonanie, prezentowanie kilku wątków z punktu widzenia różnych bohaterów - naprawdę wszystko mi w tej książce grało. Zabójczy wirus czyta się szybko i przyjemnie, Kava ma taki gładki styl, który pozwala na pochłanianie jej powieści... mimo, że nie trzymają one tak bardzo mocno strasznie w napięciu. Była to jednak niewymagająca i ciekawa lektura, po prostu: po Kavie nie boję się po nocach, ale wciągam w książkę na tyle, że polecam dalej, o! To naprawdę dobra powieść psychologiczna, po części thriller i kryminał, choć nie typowa powieść detektywistyczna. Wielbicielom czegoś pomiędzy i wszystkiego po trochu polecam gorąco.

Pomimo mojej początkowej niechęci, bo jednak Kolekcjoner (o którym piałam tutaj) mnie nie zbyt zachwycił, powoli przekonuję się do Kavy i sięgnę na pewno po inne jej książki. Jako, że czytam je bardzo po kolei (ha ha...) to którą Wy część przygód agentki O'Dell mi polecacie? :)

8 komentarzy:

  1. Ja od Kavy nic nie czytałam, ale mam nadzieję, że kiedyś to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam "Kolekcjonera", który również mnie nie porwał, ale myślę, że mogłabym dać tej autorce jeszcze jedną szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie po namowach koleżanki też postanowiłam nie skreślać autorki i wzięłam się właśnie za "Zabójczy wirus", który całkowicie odmienił moje zdanie o Kavie;)

      Usuń
  3. Przeczytałam pierwsze zdanie opinii i myślę: "hmmm, czemu przesyłka z paczką pączków jest stereotypem?", ale gdy dotarłam do momentu z kopertą, sama pomyślałam, że to stara śpiewka. Nie miałam jeszcze styczności z Kavą, ale nazwisko znam i wiem, że niedługo nadrobię tę zaległość. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też, ale też stereotypowo bo w końcu to agenci, wyżej niż policjanci.. a jak wiadomo w amerykańskich krajach policjant uwielbia pączki więc co dopiero agent;D Kave polecam, zdecydowanie :)

      Usuń
  4. Kiedyś tam dojdę do tej książki, bo staram się poznawać cykl chronologicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie zaczęłam od d**y strony i tak to ciągnę;)

      Usuń