środa, 9 września 2015

ELFY - Bernard Hennen

Magia, miłość, zdrada...

Zachęcający opis na okładce głosił, że po nie udanym polowaniu na człeknura bestia przedziera się do krainy elfów, aby ostatecznie ją zniszczyć (krainę, w sensie). Bardzo ładnie ujęte i kuszące, ale chyba narobiłam sobie zbyt dużej nadziei na tą powieść... Owszem, Mandred, syn człowieka, cudem ocalały po starciu z bestią stanął przed królową elfów i z wybranymi przez nią wojownikami ruszył na spotkanie z człeknurem. Polowanie okazało się jednak porażką, ocalali, którzy wrócili dostali jeszcze ochrzan, a potem wszytko cholernie się skomplikowało...

Po książkę sięgnęłam z powodu oczywistego - przez jej tytuł. Elfy to rasa, która chyba zawsze i wszędzie jest (albo przynajmniej uważa się za taką) wywyższona ponad inne stworzenia. Elfy robią wszystko szybciej, robią wszystko lepiej, robią wszystko ładniej. Poza tym oczywiście mają uszy w szpic, uprawiają magię i odznaczają się niezwykłą urodą. Elfy autorstwa Hennena to kolejna próba przedstawienia tej cudownej rasy w sposób inny, niż dotychczas. I ten autor sięgnął w swym dziele do korzeni, czyli do fantastycznej koncepcji Tolkiena, ale w swej historii zaserwował tak poplątaną historię... że można ją nazwać absolutnie oryginalną, pod tym względem.

Jakkolwiek jednak wyobraźnia autora była bardzo bogata, to trochę średnio wyszło mu w praktyce samo pisanie. Elfy to bardzo nierówna historia. Momentami wciąga nas bardzo mocno w akcję tylko po to, żeby za chwilę powiać nudą... Niektóre opisy są po prostu zbyt szczegółowe i o ile w scenie ucieczki ma to jakiś sens, to nie wiem po co autor opisywał krok po kroku np. przygotowanie kolacji.

W książce najbardziej podobała mi się ludzka postać Mandreda, o co bym siebie nie podejrzewała - bo przecież e l f y ! Ale właśnie elfy w tym wydaniu średnio mnie oczarowały, a ludzki wódz, jarl w swej wiosce, swoją osobą często ratował cięższe do przebrnięcia momenty w książce. Był takim małym plasterkiem na ranę, do ostatnich stron dostarczał nam uciechy, a często po prostu uzewnętrzniał myśli czytelnika w starciu z tym, co elfickie. W ogóle: kreacja bohaterów wyszła tu nawet ładnie. Tak samo wykreowany przez autora świat jest niebanalny, posiada tajemnicze miejsca i długą, krwawą historię.

Ogólnie to książka nie jest zła. Chociaż styl autora pozostawia moim zdaniem trochę do życzenia, to nie czyta się tej powieści ciężko czy coś. Mimo nawet kilku nudniejszych fragmentów mocną stroną są te wciągające rozdziały pełne akcji. Mniej więcej w połowie książki zaczyna się robić już naprawdę ciekawie i w pewnym momencie zdecydowałam, że nie zrezygnuję z lektury, bo zwyczajnie zaczęłam być ciekawa jak Elfy się skończą. I skończyły się, a ja się teraz zastanawiam kiedy w naszym kraju ujrzę część drugą...  Ale reasumując: jeśli lubisz fantastykę drogi Czytelniku to Elfy nie zawiodą Cię całkowicie, a może nawet zakochasz się w tej historii. Ja jednak biorę się za kolejną książkę ;-)

4 komentarze:

  1. Niestety raczej nie dla mnie. Wprawdzie nic przeciwko elfom nie mam, ale jednak fabuła nie zainteresowała mnie na tyle, by sięgać po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i w sumie za wiele nie tracisz.. Ja się nad drugim tomem zastanawiam, trochę mnie ciekawi jak autor się z tego wykaraska ;)

      Usuń
  2. Szkoda, że jest nierówna, czasem to sprawia jeszcze dla mnie większe znużenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większe nie, ale te nudniejsze momenty wpływają niekorzystnie na całokształt.

      Usuń