środa, 29 lipca 2015

"Dziwni" Bachmanna

 Pięknie wydana książka

Dziś słów kilka o Dziwnych autorstwa Stefana Bachmanna, który swoją powieść zaczął pisać w wieku szesnastu lat (co ja wtedy, kurde, robiłam?). Moim zdaniem ten chłopak ma świetną wyobraźnię i wyszła mu całkiem niezłe fantasy. Takie na poziomie: ciekawe, wciągające, pełne magicznych stworzeń. W dodatku książka napisana jest bardzo przyjemnie, przeczytanie tych trzystu stron zajęło mi nie całe dwa dni, naprawdę czyta się lekko i nie mam w zasadzie żadnych większych zastrzeżeń. Styl, fabuła, rozbudowanie wątków - wszystko gra.

 Dziwni opowiadają o losach młodego Bartholomew, który jest inny. Pewnego dnia z okna swojej kryjówki na strychu zauważa, jak piękna dama w fioletowej sukni puka w obdrapane drzwi na przeciwko jego domu, a mieszkający tam mały chłopiec znika. Chłopiec taki jak on... W Londynie jest już głośno o porwanych biednych dzieciach, których ciała znajdowane są w Tamizie. Puste ciała. Czy Bartholomew będzie następny?

Według mnie stworzony przez Bachmanna świat jest intrygujący i oryginalny, sama historia w zasadzie też nie przypomina mi niczego, co wcześniej czytałam lub widziałam (ale też znawcą literatury nie jestem). Moim zdaniem to ciekawy tytuł, zwłaszcza dla fantastolubów. Delikatnie mroczny, ale tak tajemniczy i ciekawy, że nie wiadomo kiedy docieramy do końca. Polecam :)

poniedziałek, 27 lipca 2015

KOLEKCJONER - Alex Kava

Alex Kava. To nazwisko rzuciło mi się w oczy tyle razy, że w końcu skusiłam się na Kolekcjonera, na chybi łtrafił, żeby autorkę poznać. I, niestety, nasza znajomość nie zaczęła się emocjonująco czy porywająco. Książkę skończyłam tylko dlatego, że byłam ciekawa czy zginie ktoś z bohaterów, którzy przypadli mi do gustu, bo tak naprawdę gdzieś w połowie lektury nie interesowało mnie już nic innego. Jakoś tak, jak na kryminał, nie była ta książka wciągająca. Brakowało mi tu tego napięcia, nawet trochę brakowało mi wodzenia za nos, mylenia, tajemniczości... Trochę za bardzo było tu wszystko "jak na tacy". Nie powiem, bo książkę czytało mi się fajnie. Lekko i przyjemnie, czyli nie do końca tak jak wyobrażam sobie czytanie dobrego kryminału. Z nutką niepewności, z jakimś koszmarem może nawet, z lekkim stresem i napięciem. A tu, choć sprawca był obleśny, sama sprawa nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. 

Po wymianie uwag z koleżanką stwierdziłam jednak, że dam autorce jeszcze szansę. Może akurat ta część tak wyszła, może ta sprawa po prostu mnie nie zaciekawiła, może Kolekcjoner to dla mnie po prostu bajka dla dzieci przy książkach Nesbo (Pierwszy śnieg polecam szczególnie!). 

Podsumowując: książka jest niezła. Jako powieść nie mam jej wiele do zarzucenia, jako kryminał - spodziewałam się czegoś więcej. Jaki inny tytuł możecie polecić mi tej autorki? Może coś, co mnie do niej bardziej przekona? :)

piątek, 17 lipca 2015

"Dziewczyna z Pomarańczami" - Jostein Gaarder

Dziewczyna z Pomarańczami autorstwa Jostein Gaarder to książka napisana przez Georg'a i jego ojca. Nieżyjącego ojca... który zostawił dla chłopca niezwykły list. Historia miłości jego życia i stawiane podczas tej opowieści pytania inspirują chłopca do napisania książki i każą mu stawić czoło odpowiedziom. 

Książka jakich wiele, o życiu, śmierci i miłości. Ogólnie patrząc nie jest to pozycja, która jakoś mnie wzruszyła czy zachwyciła, ale była na tyle intrygująca, że poświęciłam tym stu czterdziestu stronom uwagę i nie żałuję tego czasu. Historia opisana w liście była ciekawa, taka z nutką tajemnicy i humoru, bo postać Jana Olava jest momentami komiczna. Trochę w tym liście jest pokazane jak bardzo potrafią być zwariowani faceci, gdy stracą głowę dla dziewczyny, a co dopiero gdy tajemnicza nieznajoma dźwiga torbę pełną pomarańczy... 

Podoba mi się jak napisana jest ta książka, czyta się ją lekko i szybko. Mimo humoru i lekkości książka daje też do myślenia, jest trochę jak komedia romantyczna ze smutnymi scenami, która jednak kończy się ogólnym szczęściem, a bohaterowie idą dalej. Takie małe love story, ale bez przesadyzmu i scen pełnych wzruszeń do porzygu - o to nie musicie się martwić, wątek miłosny jest tu znośny. 

Dla mnie było to coś innego, odskocznia od zbrodni i magicznych stworzeń, a przy okazji całkiem fajna książka.

niedziela, 12 lipca 2015

"Park Jurajski" Crichtona

Zdarza Wam się sytuacja, że książka jest tak dobra, że aż nie wiecie co o niej powiedzieć? Bo ja właśnie mam dylemat jak mam Was zachęcić do pozycji, której chyba nikomu przedstawiać nie trzeba, a która wciągnęła mnie bardzo mocno i jeszcze mocniej rozkochała w świecie jurajskim.

 Michael Crichton odwalił kawał dobrej roboty  ♥

Mimo, że historię najbardziej niesamowitego parku rozrywki na świecie znam z filmu, to książkę czytałam z niesłabnącą ciekawością, bo film się do powieści nie umywa. To znaczy, żeby było jasne, uwielbiam go i nadal będę do niego wracać, ale po lekturze książki po prostu muszę przyznać, że jest milion razy lepsza. Crichton od pierwszych stron powieści podsyca naszą ciekawość. Świetnie buduje napięcie i mistrzowsko oprowadza nas po niezwykłej wyspie z punktu widzenia różnych bohaterów. Razem z nimi walczymy o przetrwanie, kibicujemy im w walce nie tylko z pradawnymi stworami, ale przede wszystkim z technologią, która zawiodła jako najpewniejszy gwarant bezpieczeństwa. Bez prądu wyspa zaczyna żyć własnym życiem, a zwierzęta zaczynają ustalać hierarchię...

Powieść jest po prostu rewelacyjna. Warta przeczytania, zwłaszcza jeśli ktoś lubi tematykę dinozaurów, a jeśli po filmie nie czujecie się usatysfakcjonowani to jest duża szansa, że ta książka to zmieni i przekonacie się do jurajskiego świata. 

Dobry thriller z fantastyczną wizją w tle, świetnie zarysowani bohaterowie z marzeniami i obawami oraz naukowe teorie dające do myślenia. W tej książce jest po prostu wszystko: akcja, emocje, napięcie, humor, morał i oczywiście dinozaury. Czego chcieć więcej?


O części drugiej piszę tutaj.

środa, 8 lipca 2015

KRWAWY WĘZEŁ - Agustin Sanchez


Po Krwawy węzeł sięgnęłam głównie z powodu jednego słowa: Vilcabamba. Książkę kupiłam krótko po tym jak grałam w Tomb Raider Anniversary, więc nazwa ta była mi znajoma i jakoś tak dobrze mi się skojarzyła, równocześnie wzmogła też moją ciekawość odnośne tego inkaskiego miasta. Liczyłam na to, że po lekturze tej książki dowiem się o nim trochę więcej. Poza tym rzadko sięgam po przygodówki, a potrzebowałam wtedy jakiejś odmiany.

Nie zawiodłam się, przygoda inżyniera Sebastiana była naprawdę ciekawa i "złożona", bo akcja toczy się w dwóch płaszczyznach czasowych, a zdarzenia z przeszłości mają oczywiście wpływ na teraźniejsze problemy bohaterów. Praktycznie od samego początku non stop się coś dzieje, nie było w tej książce zbędnych i nudnych wydarzeń, akcja jest wciągająca, pomijając pewne fragmenty śmierdzące historycznymi wywodami, których zazwyczaj nie lubię, ale tu było to do zniesienia przez tematykę Inków. Te stare cywilizacje zawsze mnie fascynowały, choć często gęsto były obrzydliwe (krwawe ofiary i takie tam, co nie).

Ogólnie rzecz biorąc to jest taka książka idealnie do polecenia na wakacje: przygoda, tajemnice z przeszłości, intrygi, pościgi, podróżowanie i odkrywanie nowych miejsc... Trochę jak taka wycieczka krajoznawcza z przewodnikiem, który opowiada miejscowe legendy. Osobiście polecam, tylko nie zrażajcie się od razu objętością, bo te 500 stron są naprawdę ciekawe :-)

niedziela, 5 lipca 2015

OBSYDIANOWE SERCE - Ju Honisch

bookowniczka.blogspot.com
Ładnie wydane, wciągające i zaskakujące
Obsydianowe serce, gotycka powieść fantasy autorstwa Ju Honisch, skusiło mnie głównie opisem na okładce. Magiczny artefakt znika, a w kolejce na odzyskanie go ustawił się sznur istot mających różne zamiary wykorzystania go. Dobro i zło ściera się tu nieustannie, od małych gestów po walkę magicznych istot, które mogą zmienić nasz świat wedle swego życzenia...

I tak: w trakcie czytania pierwszego tomu lektura dłużyła mi się strasznie. Wiele wątków, co rusz nowe postacie, ich przeszłości, motywy, tajemnice - czułam się trochę przytłoczona do momentu, w którym akcja wyszła na prostą. Wówczas to, oczywiście, po chwili skończył się tom pierwszy. ;-) 

W drugiej części wciągnęłam się właściwie już od pierwszych stron książki. Akcja nabrała dobrego tempa, powoli wszystko się wyjaśnia, bohaterowie są tu już bardziej zdecydowani i szybciej podejmują decyzje, dzięki czemu szybko zmierzamy ku końcowi i dzięki czemu ja mogę Wam teraz powiedzieć, że książki polecam, pomimo gdzieś tam mojego kapryszenia i ociągania się, bo efekt końcowy jest zadowalający.

Na co mogłabym ponarzekać? Może trochę na rozwlekłość opisów emocji, czego nie jestem największą fanką, i ubogość opisów magii, co interesowałoby mnie tu o wiele bardziej. Atmosfera, napięcie i rozwój zdarzeń są ciekawe i nie mogę im wiele zarzucić, może tylko tyle, że trochę bym powieść skróciła. Dużym plusem są tu bohaterowie, wyraźnie zarysowani, z temperamentem i charakterkiem. Muszę oddać autorce, że naprawdę ładnie jej Ci ludzie (i nie-ludzie) wyszli. 

Podsumowując: polecam! Jeśli będziecie mieć okazję to dajcie książce szanse, bo jest niezła. Nie jestem może krytykiem i badaczem literatury, ale czytać lubię a Obsydianowe serce wzięłam w ciemno i czytało mi się je przyjemnie. Takie siedem na dziesięć, w skali lubimy czytać.

piątek, 3 lipca 2015

Opowieści letniej treści, czyli luźne przemyślenia o swoim czytactwie i książkach



Od przybytku głowa nie boli – zwłaszcza, jeśli przybywa nam masa wolnego czasu, który możemy spożytkować na rzeczy nam miłe i przyjemne, jak np. czytanie, które dzięki wakacjom wreszcie wróciło na swój normalny poziom. Regałowe leżaki idą w ruch, kończę zaczęte serie i biorę się za długo odkładane i przekładane tytuły.

W tym tygodniu kończę drugą część Obsydianowego serca i tym samym całą przygodę z magicznym rękopisem i wszystkimi, którzy chcą go zdobyć. Powiem szczerze, że dopiero ten drugi tom mnie wciągnął. Przez pierwszą część momentami się niecierpliwiłam i gubiłam, a teraz wszystko się wyjaśnia, akcja przyspieszyła i mknie ku końcowi… którego nawet nie zgaduję, bo tu co chwilę się coś zmienia!

W międzyczasie odświeżam sobie Tolkiena i zerkam łakomie na Park Jurajski, który intryguje mnie od dawna. Jako, że film kocham, mam nadzieję, że książka również podbije moje serce; słyszałam, że jest jeszcze lepsza – nie żebym się nastawiała, ot, po prostu się jaram!

Ach, no i w końcu skończyłam cykl opowiadań z geniuszem dedukcji, czyli Przygody Sherlocka Holmesa. Jak się okazało tych przygód jest całkiem sporo, a każde wydanie to inne przygody, ale zbiór tych, które miałam okazję poznać, uważam za bardzo ciekawe i choć za opowiadaniami nie przepadam, to podobały mi się te historie i jestem coraz bardziej pod wrażeniem postaci Holmesa. Niesamowity detektyw, ciekawa odskocznia od metodycznego i pedantycznego Poirota. No i nie muszę chyba dodawać, że przed oczami mam Roberta Downeya Jr., więc sami rozumiecie… ;-)

Must have w te wakacje to nowa powieść Nesbo Krew na śniegu, na drugim miejscu plasuje się Anaflabetka, która potrafiła liczyć, a na trzecim O dwóch takich, co ich było trzech czyli Kabaret Ani Mru Mru na papierze. Wszystkich tych pozycji jestem strasznie ciekawa, rany, czemu urodziny są tylko raz w roku? :<

Jakie są wasze "must" na te wakacje? 
Zapraszam również do udziału w konkursie, w którym wygrać można Wiśniowy Klub Książki.

czwartek, 2 lipca 2015

"Łowcy głów" Jo Nesbo

Łowcy głów to powieść, w której główny bohater jest zakompleksionym headhunterem. Dorywczo dorabia kradnąc drogocenne obrazy, aby zapewnić sobie uznanie kobiety jego życia spełniając wszystkie jej zachcianki i żyjąc ponad stan. Poznając na wystawie Clasa Greve'a, posiadacza słynnego obrazu Rubensa, nie może powstrzymać się przed kolejnym skokiem. Sytuacja trochę się jednak komplikuje, gdy nasz niedoceniony Roger Brown znajduje swego wspólnika w nieoficjalnym biznesie martwego...


To jedna z tych książek, od których nie można się oderwać. Nawet ciężko mi sklecić tu kilka porządnych zdań, bo nie wiem jak mam ubrać to wszystko w słowa. Polujący na dzieła sztuki, niepozorny Roger Brown, sam staje się ofiarą. Podczas swej ucieczki przeżyje naprawdę wiele, ale do czego nie jesteśmy zdolni by ratować własne życie? Cały czas coś się w książce dzieje, nie ma miejsca na nudę ani odpoczynek, z każdą stroną jest coraz ciekawiej, a każdy szczegół może decydować o być albo nie być głównego bohatera.

Mi łowcy głów podobali się bardzo, zarówno na papierze jak i na ekranie. Oryginalna, trzymająca w napięciu i zaskakująca - Nesbo dał w tej książce czadu. Jednotomówka na każdą okazję, niekoniecznie tylko dla wielbicieli kryminałów, bo fani thrillerów i sensacji też znajdą tu coś dla siebie. Ja osobiście polecam bardzo mocno, jeśli ktoś zna autora z innych tytułów to ten też Cię nie zawiedzie, a jeśli Nesbo jeszcze nie znasz... to, no cóż, może czas się przekonać?