poniedziałek, 18 maja 2015

"Wołanie kukułki" R. Galbraith'a

Ciało supermodelki, Lulu Landry, zostaje znalezione pod oknem jej londyńskiego apartamentu. Prowadzący śledztwo policjanci dochodzą do wniosku, że celebrytka popełniła samobójstwo, a media szaleńczo rozpisują się na temat tej tragedii. Po trzech miesiącach, kiedy sprawa nieco przycicha, do detektywa zgłasza się brat zmarłej Luli, który nie wierzy, że jego pełna życia i ciesząca się planami na przyszłość siostra mogła się zabić...

bookowniczka.blogspot.com

Cormorana Strike'a poznajemy oczami Robin, tymczasowej asystentki, w sytuacji co najmniej niecodziennej. Można powiedzieć, że w pierwszy dzień pracy nie mogła narzekać na nudę, ba, nawet sam detektyw nie spodziewał się tylu wrażeń. Jeszcze mniej spodziewał się klienta, który prosi go o wyjaśnienie śmierci sprzed trzech miesięcy. Mimo upływu czasu towarzystwo w którym obracała się modelka, nazywana Kukułką, dostarcza i zataja informacje, które pozwalają Strike'owi dotrzeć do prawdy. A ta, jak wspomniałam w tytule, jest zaskakująca, chociaż po przeczytaniu iluś tam kryminałów nie powinno mnie już wiele rzeczy zaskoczyć.

A jednak debiut Rowling w kryminale zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Dobrze mi się czytało Wołanie kukułki, bo jest napisane tak, że po prostu chce się je czytać. Przyjemnie, z nutką humoru i dobrym odzwierciedleniem rzeczywistości - przykład: sprzątaczka z polski kaleczy angielski, ale jest niezwykle seksowna - wszystko się zgadza, korzeni się człowiek nie wyprze;) W ogóle bohaterowie w tej książce to postacie niebanalne, od grymaszących bogatych pseudo dam przez znanych celebrytów po biedaków chłonących blask sław, w kręgach których znaleźli się przypadkiem, nikt nie jest tam szarą postacią. Jedyne co mogłabym zarzucić to trochę brak dynamizmu. Akcja się kręci, ale wszyscy dzieje się w tempie spaceru po mieście.

Byłam naprawdę bardzo ciekawa jak wyszła ta książka i cieszę się, że mogłam swą ciekawość zaspokoić. Szczerze polecam wszystkim, którzy kryminały mniej lub bardziej lubią - ten Was nie zawiedzie, bo oprócz poszlak i tropów książka jest też obrazem współczesnych realiów naszego życia. Podoba mi się bardzo sposób, w jaki autorka te realia oddała, a opisy Londynu dodatkowo były mi miłe.

 Teraz pozostaje mi polować na Jedwabnika, bo jestem ciekawa kolejnego śledztwa w wykonaniu Strike'a, kolejnego oryginału-detektywa z głową na karku.

2 komentarze:

  1. Od dawna jestem ciekawa jak Rowling wypada w roli pisarki kryminału, ale póki co jakoś te jej powieści omijam. Na półce czeka "Szczęśliwy traf" i jak się już doczeka to wezmę się za cykl ze Strike'em.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem ładnie jej to wyszło, jak tylko będziesz mieć okazję i czas to koniecznie sama się przekonaj :))

    OdpowiedzUsuń