niedziela, 15 marca 2015

Brent Weeks - Trylogia Nocnego Anioła

Dzisiaj post o książkach fantasy, które na dzień dzisiejszy uznaję za najlepsze na świecie z tego gatunku (pomijam Tolkiena, według mnie on stworzył coś, czego nie można porównywać z niczym innym). Brent Weeks zaś stworzył coś, co nieodwracalnie podbiło moje serce i czytelniczy gust, stawiając tym samym innym współczesnym książkom naprawdę wysoką poprzeczkę. W tej trylogii jest naprawdę wszystko, czego można chcieć od dobrej książki. Wszystko, od pierwszej strony do ostatniej, wciąga tak mocno i zachwyca tak bardzo, że po skończeniu lektury ma się książkowego kaca i ciężko sięgnąć po coś innego, bo naprawdę chciałoby się pozostać w tym świecie, świecie pełnym intryg, siepaczy, magii i niekończącej się walki o władzę, o respekt, o przetrwanie... 

 [Dodatek Cień Doskonały  + Trylogia]

Wydaje się to brutalne i smutne (w rzeczy samej, takie jest), ale bohater taki jak Durzo Blint mógłby oczarować mnie nawet, gdyby akcja książki działa się na wysypisku śmieci. Naprawdę, nie ma drugiego takiego bohatera, który zrobiłby na mnie tak wielkie wrażenie (jeśli chodzi o fantasy!), który byłby po prostu fenomenalny, choć bywał sukinsynem to lubiłam go za to jeszcze bardziej. Twardy facet w okrutnym świecie, nie miał innego wyjścia jak przystosować się. I zrobił to cholernie dobrze.

Głównym bohaterem jednak (choć nie dla mnie) jest Merkuriusz, później: Kylar Stern. Chłopak z warstwy najbiedniejszej, najbardziej poniżanej i dotkniętej niesprawiedliwością świata i ludzi. Postanawia zostać siepaczem i wali z tym oczywiście prosto do mistrza fachu, opisanego wyżej Durzo. Mamy tu więc tradycyjny schemat: chłopak bez rodziców, biedny, nagła zmiana w jego życiu, uczy go super hero, odkrywa swoje moce i sam zostaje potem super. Nie, to nie spoiler, to tradycyjny przebieg akcji w wielu książkach niezależnie od gatunku jaki prezentują. Weeks nie okazał się tu geniuszem, ale... co z tego? Pokazał klasę w każdym innym elemencie trylogii, w każdym calu jest ona dla mnie świetna (no, może poza wątkami miłosnymi, ale tych zwyczajnie nie lubię). Akcja, opisy, dialogi, humor, nawet ta brutalność, dosadność i realizm są tu dopięte na małe guziczki. Ja naprawdę nie mogę dostrzec wad w tej trylogii, absolutne 10/10, byłam nią oczarowana i to uczucie nie zmieniło się ani trochę!

Trylogia składa się z następujących części: Droga Cieni, Na Krawędzi Cienia oraz Poza Cieniem. Każda z nich jest emocjonująca na swój sposób, po każdej chcemy jeszcze więcej, aż w końcu docieramy smutni do końca i tu... wychodzi nam na pociechę nowelka, wydana po trylogii, pt. Cień Doskonały, która opowiada historię niezwykłego człowieka, jakim jest niewątpliwie, Durzo Blint (notka nie lokuje bohatera, to tylko mój zachwyt). Zdecydowanie to najniżej oceniona przeze mnie część tej historii, z prostej przyczyny: za krótka! ^^ Choć jak na krótki też jest dobry, dobrze napisany, ciekawy no i... o Durzo <love>. 

buzz

Naprawdę każdemu polecam Trylogię Weeksa. Jeśli dodatkowo lubisz fantasy to nie mam nic więcej do powiedzenia - lektura obowiązkowa. Nie umiem sobie wyobrazić, żeby ktoś powiedział o tym: słabe. Owszem, może się tak nie podniecać tym jak ja i może go to w ogóle nie zachwycić, ale na pewno nie zmarnujecie przy tym czasu, słowo łasucha!

Jeśli chodzi o tego autora to stworzył on równie dobrą sagę (albo jest w trakcie, nie wiem jak tam wydania światowe, w Polsce mamy na razie trzy części), sagę Powiernika Światła. Jestem po dwóch pierwszym tomach, na trzeci patrzę tęsknym i łakomym okiem na półki w księgarniach, ale już mogę powiedzieć, że to też dobra dawka fantastyki, choć dla mnie... dla mnie nic nie przebije Nocnego Anioła, dobranoc, amen. ;-)

2 komentarze:

  1. Nigdy nie słyszałam o tej serii, a tu proszę taka dobra porcja fantastyki. Biorę w ciemno :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, wiem, wiem, przeczytam na pewno ;) A masz swój egzemplarz? Bo jak tak to zamawiam na wtorek pierwszy tom ^^

    OdpowiedzUsuń