sobota, 7 marca 2015

"Asasyni i sojusznicy" Justina Sompera

Okay, wyobraźcie sobie, że macie czternaście lat: czeka na was zawsze ciepły obiad, beztrosko ganiacie po dworze, macie starszego brata, którego podziwiacie i młodszego, który gania po dworze razem z Wami. Życie spokojne, beztroskie i bez problemowe. Tak, tylko, że mieszkacie w zamku, pochodzicie z królewskiego rodu i jesteście mianowani endlingiem, czyli zastępcą obecnego władcy w razie W. I dwa lata później dochodzi do mordu waszego starszego brata, czyli władcy Archenfieldu, i wy zasiadacie na tronie. Wyobraźcie sobie jak musiał czuć się wtedy Jared, szesnastolatek postawiony w takiej sytuacji. Cóż, podpowiem tylko, że w pierwszym odruchu obrzyguje sobie buty - czyli można założyć, że nie był zbyt ucieszony tą nowiną, nie?
 

Dalej ma jeszcze ciężej, bo królestwo szybko obiega smutna nowina a razem z nią fala smutku, niepewności i strachu. Ponadto Jared musi stawić czoła nowym obowiązkom, wymaganiom swej władczej matki i całej Radzie Dwunastu, a ciężko mu sprostać tym oczekiwaniom po panowaniu jego cudownego brata, postrzeganego jako półboga, Andersa. Jakby tego było mało: śmierć poprzedniego władcy okazuje się być okrutnym morderstwem, a zabójcy wciąż czyhają na wolności...

Akcja rozgrywa się w tempie szybkim, ale nie przytłaczającym - książkę czyta się naprawdę przyjemnie, stopniowo poznajemy Archenfield, jego mieszkańców, zwyczaje i nowe fakty w sprawie zabójstwa księcia. Można powiedzieć, że wczuwamy się w akcję jak Jared w swoje nowe obowiązki. Szczerze się przyznam, że nawet nie zaczęłam podejrzewać kto był mordercą, bo mam już takie doświadczenie w powieściach kryminalnych, że dobrze wiem, że nigdy nie zgadnę kto jest sprawcą, więc sobie odpuściłam. ;-) Nie znaczy to jednak, że nie snułam swoich domysłów (potwierdził się tylko jeden) i że nie kibicowałam dwójce młodych detektywów, którym notabene kibicowałam też w innych sprawach, anyway!

Książka zdecydowanie dla odbiorcy nastoletniego, chociaż ludzie mają różne gusta, a napisana jest naprawdę zgrabnie, więc dorośli lubiący czytać też niech się skuszą, a co. Wciąga, ciekawi, nie igra z czytelnikiem, nie wodzi go za nos - Somper postawił na konkrety i to też jest duża zaleta tej historii, że nie jest rozwleczona do granic niemożliwości z opisem każdego napotkanego drzewa (pozdro, Sienkiewicz). Moim zdaniem lektura warta przeczytania, mimo iż to nie jest fantasy czy science-fiction jakiego się spodziewałam, ale jednak - dzięki Magda za pożyczkę. :)

3 komentarze:

  1. Byłam chętna na ta powieść, bo myślałam, że dostanę coś dojrzałego. Po kilku recenzjach okazuje się jednak, że to książka dla nastolatków, więc niestety, ale sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Asasyni to jednak niezbyt mój temat, w który lubię się zagłębiać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma za co ;-) Zgodzę się, że to nie specjalnie dojrzałe fantasy, ale ... wciągnęło nawet mnie więc coś musi w nim być ;-)

    OdpowiedzUsuń