poniedziałek, 29 grudnia 2014

"Pani McGinty nie żyje" - Agata Christie

Pani McGinty nie żyje, James Bentley został skazany, nadinspektor Spence nie jest pewien jego winy i Hercules Poirot bierze sprawę w swoje ręce! Właściwiej: w obroty małych szarych komórek. Rozmową, podstępem, eksperymentem i dedukcją Mały Belg odkrywa prawdziwego mordercę. Po drodze ma miejsce jeszcze jedna śmierć, przeszłość nie chce odejść w zapomnienie, a ludzie uparcie nie chcą mówić co naprawdę wiedzą... Ciekawa sprawa: zawiła, choć wszystko wydaje się w niej takie proste: wszystkie poszlaki wskazują jednoznacznie na osobę lokatora starszej pani, nikt nie ma wątpliwości co do tego, że z chłopakiem na pewno jest coś nie tak, a sam podejrzany już wyglądem utwierdza w tym, że zawinił. Cała wioska postawiła już na nim krzyżyk, a jednak są osoby, które wydają się mieć inne mniemanie o skrytym, wystraszonym i mało zachęcającym do znajomości mężczyźnie. Jednakże ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Nie da się zwieść Poirota!

Detektyw jak zawsze pokazuje klasę i, cierpiąc ogromne męki niewygody, doprowadza sprawę do końca, ratując życie niewinnego człowieka i wskazując bezwzględnego mordercę. Sam nawet ociera się o śmierć...

wtorek, 23 grudnia 2014

"Wnuczka do orzechów" Małgorzaty Musierowicz

Wnuczka to kolejna część przygód rodziny Borejków, która choć jest "głównym bohaterem" serii wydaje się czasem schowana na drugim planie, a jednak każdy nowo poznany bohater zwiąże z nią swe losy prędzej czy później. Czy to jako przypadkowy gość na chwilę lub dwie, czy to jako przyszły członek familii na dłużej. Tym razem opowieść zaczynamy nie w Poznaniu, a w malowniczym lesie - od poznania Doroty, pełnej życia, radości i wigoru dziewczyny ze wsi, która zaraża swą energią nawet największe melancholijne zrzędy. Nie uskarża się na nic, a choć nie ma zbyt wielu powodów do beztroskiego życia - cieszy się tym wszystkim, co ma i każdy dzień chce przeżyć najlepiej jak potrafi. W nietypowych okolicznościach poznaje Idę Pałys, a to dopiero początek wakacyjnych przygód i niespodzianek... Dla mnie to kolejna wspaniała, ciepła historia o tym, jacy (jeszcze) potrafią być ludzie. Jaka potrafi być rodzina, silna i kochająca mimo wszystko (i wszystkich). W tej części towarzyszy nam upał, wypadki i masa nieporozumień, które mimochodem śmieszą, a choć psują bohaterom plany - prowadzą do szczęśliwego zakończenia. 

Ja swoją przygodę z poznańską rodziną zaczęłam w gimnazjum i absolutnie wciągnęłam się w nią na dobre. Musierowicz zaczarowała mnie swoim stylem, humorem i pomysłem. Niejednokrotnie przeplatają się w historii wątki smutne, dramaty i łzy, bo przecież to w końcu samo życie, ale dużą zaletą tych książek jest to, że pokazują, że można to wszystko przezwyciężyć mając przy sobie bliskich, że życie nie kończy się na jednej tragedii, że z każdej sytuacji jest wyjście i że są na tym świecie jeszcze takie zalążki dobra, które pozwalają mieć nadzieje. Jednocześnie niektóre historie pozwoliły mi na chwilę refleksji, zastanowienie nad samą sobą i przemyślenie pewnych spraw. Oprócz łez ze śmiechu doświadczyłam tutaj też wzruszenia, po prostu te książki "ruszają" człowieka, albo raczej: coś w człowieku.

piątek, 12 grudnia 2014

Tragiczny miesiąc miodowy w "Śmierci na Nilu" A. Christie

Nie jest dane detektywowi odpocząć, nawet na wakacjach. Gorący klimat Egiptu, piękne widoki i urzekające zabytki, a podczas rejsu Hercules Poirot staje przed zagadką morderstwa. Tym razem musi rozwiązać sprawę zabójstwa młodej, pięknej i bogatej Linnet. Okoliczności są tajemnicze, bo najbardziej podejrzana i zdolna do zabicia młodej mężatki osoba ma niezbite alibi. Belgijski geniusz bada każdy szczegół, rozmawia z pasażerami wśród których wciąż czai się morderca, szukając tego, który zabił. Zanim jednak znajduje rozwiązanie pierwszego morderstwa giną kolejni pasażerowie...


bookowniczka.blogspot.com

[Nie wiem czy moje "streszczenia" zachęciłyby kogokolwiek do przeczytania czegokolwiek, ale zawsze miałam problem ze skróceniem czegoś, a już zwłaszcza jeśli mi się to podobało i towarzyszyły temu jakieś pozytywne emocje czy odczucia, bo z krytykowaniem raczej nie mam problemu.]

Samej Christie jak zwykle nie mam nic do zarzucenia, styl i poziom niezmiennie wysoki, czytało mi się przyjemnie, a sama historia bardzo mi się podobała; ten pomysł na zbrodnię, wykonanie, wszystko zaplanowane i odmierzone w czasie, tyle detali świadczących o ludzkim sprycie, a jednak... to dzięki nim Poirotowi udaje się jednak zdemaskować tego, kto pociągnął za spust. Małe szare komórki po raz kolejny nie dały się zwieźć, choć trochę raziło mnie w tej powieści to, że detektyw był w tej sprawie od samego początku, tyle widział i słyszał, a jednak poprawne wnioski wyciągnął po czasie. Choć chyba po raz pierwszy nie jest mi żal ofiary, tzn. rzadko kiedy aż tak się zwiążę z jakąś tam postacią, żeby było mi jej żal gdy zginie, bo zwykle uwagę skupiam na Poirocie, ale w tej historii Christie aż do bólu przedstawiła jak bardzo ludzie potrafią być zawistni i jak niewiele trzeba, by ktoś życzył nam śmierci - ot, fortuna, próżność i uroda i już jesteśmy na językach. I na muszce...